Kolacja Obiad Przepisy

Kaszotto z suszonymi podgrzybkami i wędzonym tofu

Dodany przez on Kwiecień 24, 2018

Kaszotto z suszonymi podgrzybkami i wędzonym tofu to danie zbudowane na bazie gotowego produktu.  W skład kaszotto wchodzi: kasza gryczana biała 89%, podgrzybek brunatny suszony 5,2%, warzywa suszone 5,8% (marchew, cebula, por, czosnek, natka pietruszki). Produkt nie zawiera chemii ani żadnych dodatków smakowych. Jest w 100% naturalny, dlatego z czystym sumieniem mogę go Wam polecić.  To, co warto podkreślić w walorach produktu to również łatwość w przygotowaniu i mała ilość składników potrzebna do uzupełnienia potrawy. Kaszotto z suszonymi podgrzybkami i wędzonym tofu, należy do tak zwanych dań jednogarnkowych, więc nie trzeba się przy nim napracować.  W smaku jest bardzo aromatyczne, wyraziste, pachnące grzybami  i lasem.

To danie kojarzy mi się z majówką pod namiotem, ogniskiem i czasem spędzonym na łonie natury, blisko lasu lub jeziora. Marzy mi się taki wyjazd z gotowaniem w kociołku na palenisku, do którego można by wrzucać róże smakołyki, również te zebrane w okolicy. Dzikie zioła, przyprawy, sałatka z liści mniszka i stokrotek oraz napar z pokrzywy. Spokojnie, bez pośpiechu kontemplując każdą minutę słuchać śpiewu ptaków, podglądać zwierzęta, cieszyć się każdym podmuchem wiatru, szelestem liści i łapać wszystkie promienie słońca.  Kiedyś, jako dzieci patrzyliśmy na chmury „płynące” po niebie i bawiliśmy się w odgadywanie kształtów. Jednym z naszych ulubionych zajęć było  podglądanie owadów. Badaliśmy zachowanie mrówek ich wieczny pośpiech, powolność ślimaka, skoczność konika polnego, natręctwo muchy i siłę ukucia komara. Dzieci mają niezwykłe pomysły na zabawę. Jedną z najbardziej niedorzecznych, w jaką udało nam się zabawić, było karmienie komarów. Wygrywał ten, kto miał najwięcej bąbli po ukuciu.  Pamiętam jak kiedyś, przybłąkała się do nas mała zagubiona sarenka. Nie wiem, czy to prawda, ale wtedy dowiedziałam się, że nie można dotykać takiego maleństwa, bo zapach, który się zostawia na sierści, może spowodować, że matka nie będzie chciała ponownie się nim zaopiekować. Jedyne, co pozostaje zrobić, to zmusić maleństwo do odejścia i poszukiwań rodzicielki.  Bardzo smutne i okrutne zadanie. Tym bardziej, gdy jest się dzieckiem i empatią patrzy się na świat dookoła, a takie śliczne sarniątko z wielkimi oczami od razu wzbudza ogromną sympatię.

Po kilkuletnim zachwycie miastem coraz chętniej wracam w rodzinne strony. Na ostatnim wyjeździe na wieś jak zwykle wybrałam się na podglądanie zwierząt. Okolica, z której pochodzę, obfituje w sarny, łosie, dziki, bobry, listy, ostatnio spotkałam również bażanta i nowe odmiany ptaków, w tym piękną czajkę o cudownym głosie, śpiewającą szybko wpadającą w ucho melodię. Wiosną jest znacznie więcej zwierząt i dużo łatwiej je spotkać. Tym razem udało mi się podejść bardzo blisko saren, nigdy wcześniej się na to nie odważyłam.  Byłam ubrana w szarozielone kolory, więc z łatwością mogłam wtopić się w otoczenie. Podchodziłam skulona, ale z czasem zeszłam do parteru i aby zmniejszyć odległość musiałam się czołgać. Sarny w pewnym momencie mnie zauważyły. Początkowo tylko bacznie obserwowały, oczywiście udając, że skubią trawę, później jedna z nich postanowiła podejść bliżej i sprawdzić, co takiego kryje się w trawie. Podeszła na odległość około pięciu metrów, po czym uciekła w popłochu.  Za kilaka minut inna przybiegła, by upewnić się, że nie stanowię zagrożenia. Gdy wróciła do stada, wszystkie stanęły odwrócone w moim kierunku i zaczęły szczekać (sarny wydają dźwięki, które brzmią jak szczekanie psa). Po kilku minutach ucichły i powolnym krokiem ruszyły w stronę lasu. To było niesamowite doświadczenie. Obserwując stado, z łatwością można było dostrzec, jaka jest hierarchia i kto tu dowodzi.  Takie podglądanie jest jak najpiękniejsza medytacja, w której czuje się łączność z naturą i jej pierwotną dzikością. Chowam to wspomnienie głęboko do serca i mam nadzieję, że następnym razem uda mi się wpaść z gościną do lisów, ale to jest o wiele trudniejsze zadanie.

Jedno danie, a tyle budzi wspomnień… aż zgłodniałam. 🙂  Zapraszam na pyszne, wiejskie kaszotto z suszonymi podgrzybkami i wędzonym tofu.

 

Kaszotto z suszonymi podgrzybkami i wędzonym tofu

Składniki (2-3 porcje):

– opakowanie kaszotto z podgrzybkami The Green Woodpecker Trill do kupienia w (https://thegreenwoodpeckertrill.com/sklep)

– kostka wędzonego lub marynowanego tofu

-1 cebula

– 3 ząbki czosnku

– 5 – 10 łyżek oleju do smażenia

– 10 pomidorków koktajlowych

– pęczek szczypiorku

– 6 łyżek oleju do smażenia

– sól i pieprz do smaku

– 1 -1,2 l wody

– rukola (opcjonalnie)

 

  1. Cebulę i czosnek obieramy, kroimy w kostkę, a następnie wrzucamy na rozgrzany, na dużej patelni, olej. Podsmażamy, aż cebulka się zeszkli.
  2. Tofu kroimy w drobną kostkę, dorzucamy do zeszklonej cebulki i podsmażamy, aż zacznie wydobywać się aromat wędzonki.
  3. Dodajemy opakowanie kaszotto z podgrzybkami The Green Woodpecker Trill i podsmażamy około 2 minuty. Po tym czasie zalewamy 200 ml wody, mieszamy i czekamy do wchłonięcia płynu. Dalej podlewamy kaszotto wodą – sukcesywnie po 200 ml wody – aż do ponownego wchłonięcia płynu.
  4. Na koniec dekorujemy plastrami pomidora i posypujemy szczypiorkiem. Kaszotto smakuje wyśmienicie podane na rukoli.

 

Na zdrowie! 🙂

I jeszcze wspomnienie jesieni…

TAG
Podobne wpisy

Dodaj odpowiedź

Cart Item Removed. Undo
  • No products in the cart.